Usta – mówią zanim je otworzysz!

Autor: 22 czerwca 2016 publicrelations.pl

Usta, niezależnie od kształtu, wielkości, użytej szminki czy wypełniacza, należy też „rozgrzać” przed każdą publiczną okolicznością.

Przyczyną napisania tego tekstu była obserwacja dwóch telewizyjnych felietonów. W jednym Bardzo Ważni Politycy zwracali się do Narodu (czytaj: opłacani z naszych podatków naturszczycy, którzy przeszli niejedno szkolenie medialne, prosili widzów, żeby nadal ich finansowali). W drugim felietonie, amatorzy triathlonu, w trakcie zawodów w Augustowie opowiadali o swoich wrażeniach. Bez szkoleń, za to autentycznie i z radością. Sam się zdziwiłem wnioskami: Bardzo Ważni Politycy, którzy dziennie potrafią obsłużyć kilka programów  tv i w radio, gdy występują samodzielnie np. z oświadczeniem czy na konferencji prasowej , mówią nonszalancko. W ich mniemaniu pokazują swoje obycie, wyluzowanie i pozycję. Skutkiem są zaperzone miny, sztuczne uśmiechy, podniesione czoła i niedokończone słowa. Połykają końcówki wyrazów! To nie wada wymowy, nie problem z dźwiękiem tylko zwykła nonszalancja. A teraz sportowcy-amatorzy: popływali, pojeździli na rowerze, pobiegali . Mordercza dyscyplina, a bohaterowie w krótkich wywiadach tuż po zawodach – mówią tak, że słychać każdą literkę, przecinek i wykrzyknik. Do tego w postawie i na twarzy autentyczna radość i zadowolenie.  Jedni i drudzy mają wschodnioeuropejskie DNA, czym więc się różnią? O co chodzi? O koncentrację i o szacunek.

Gdy zaczynałem jazdę na nartach, mój instruktor powtarzał mi, żebym cały czas miał zaciśnięte dłonie na kijach, nawet gdy już na luzie kończyłem zjazd. Niby drobiazg, a napięcie mięśni powodowało koncentrację, do końca szusowania. Gdy byłem „mądrzejszy” od instruktora, parę razy zaliczyłem upokarzające upadki. Podobnie jest z mówieniem- nonszalancja, przekonanie o własnych umiejętnościach, powoduje mikro katastrofy. Koncentracja, szacunek dla siebie i innych, przyczynia się do otwierania ust, wyraźnego mówienia, nawet gdy ktoś ma wadę wymowy.
Usta, niezależnie od kształtu, wielkości, użytej szminki czy wypełniacza, należy też „rozgrzać” przed każdą publiczną okolicznością. Szczególnie przed występem w tv. Służą do tego krótkie ćwiczenia, np. powtarzanie dość dynamicznie samogłosek O, A, U, I, E, U, A. Spróbujcie.Kolejność nie jest przypadkowa.

Takich drobnych ćwiczeń jest mnóstwo i bardzo się przydają. No i koncentracja w trakcie każdego występu. Kilka lat temu Grzegorz Kołodko ogłaszał w Sejmie założenia do budżetu państwa. Starannie wyreżyserowane „show” udało mi się przerwać, ponieważ nieopatrznie stłukłem jedną ze szklanych półek w sejmowej sali. To było najgłośniejsze szkło i najbardziej akustyczna sala jakie spotkałem w życiu. Na szczęście, wtedy profesor miał jeszcze poczucie humoru. Więc rzucił dowcipem i kontynuował mało zabawną historię o finansach. Wszystko się może wydarzyć i warto być skoncentrowanym, panując zawsze nad sytuacją.
Odpowiednie przygotowanie, pozwala również mieć komfort psychiczny. Większość z nas odczuwa tremę przed każdym występem. Wielokrotnie obserwowałem u swoich rozmówców drżenie warg w trakcie wywiadu. Krople potu, wypełzające jak strach, na widok publiczny. Jeśli była taka możliwość, przerywałem nagranie i starłem się uspokoić rozmówcę, zapewnić, że nie musi być perfekcyjny. Przed programami na żywo, również starałem się stworzyć luźna atmosferę, a jeśli w trakcie ktoś się „zacinał”, wtedy tak konstruowałem pytania, żeby dać mu szansę na najprostszą logiczną odpowiedź.
Zmierzam do tego, że strach, trema to są naturalne emocje. Można je zminimalizować, jeśli się do czegoś przygotujemy, włożymy odrobinę wysiłku, żeby poczuć się pewniej. No i koncentracja, bezapelacyjnie niezbędna.
Jeszcze taki drobiazg jak Ą i Ę. DziękujĘ i proszĘ nawet przed kamerą, mówimy tak jak w życiu: „dziękuje” i „prosze”. Hiperpoprawność jest wrogiem. Zagrożeń jest o wiele więcej, bo jak mawiał Forrest Gump: „WIĘKSZOŚĆ LUDZI, PÓKI MA USTA ZAMKNIĘTE, NIE SPRAWIA WRAŻENIA GŁUPKÓW”. Forrest  dorastał jednak w zupełnie innym kraju…