Subiektywny ranking reklamy (i promocji) – wypromować i wydłużyć sezon! Miasta walczą o turystę!

Autor: 18 lipca 2016 publicrelations.pl

Sandomierz zatrudnił Ojca Mateusza, Łódź płaci psu Alexowi i jego panu, Kraków rozmyślił się co do propozycji Woody’ego Allena, ale promuje się w Holandii. Opole ma swój Festiwal, Kostrzyn – Woodstock, a Kołobrzeg? Hmm…dobre hotele. Kto prowadzi w wizerunkowym rankingu?

KOŁOBRZEG – LETNIA STOLICA POLSKI???

Wizerunek i pieniądze, jedno nakręca drugie. Według Forbsa i specjalistów z branży turystycznej tego lata zwycięzcą jest Kołobrzeg. Jeszcze do niedawna znany z Festiwalu Piosenki Żołnierskiej i jednego hotelu. Teraz nie ma festiwalu, jest za to kilka ekskluzywnych, pięciogwiazdkowych hoteli i mnóstwo innych atrakcji. Wojsko wyniosło się z pobliskiego Rogowa, gdzie nadal funkcjonuje genialnie położony Wojskowy Dom Wypoczynkowy, a teren bazy został wyprzedany prywatnym inwestorom, łącznie z wartownią funkcjonującą jako letni domek.  Panie w bikini nie będą już atrakcją dla kompanii żołnierzy rączo przebiegających plażą w pełnym ekwipunku, czyli również w maskach przeciwgazowych na twarzy. Choć zainteresowanie było obopólne. Pobliskie Mrzeżyno i Dźwirzyno zyskały również kilka dobrych hoteli i podniosły standard ośrodków wczasowych oraz pensjonatów. Nieśmiertelne pozostały tylko alejki ze straganami oferującymi… wszystko co niezbędne: płetwy, materace, ręczniki, peruki  czy automaty do przegranych gier. Gofry, lody i „smażale” też są obowiązkowo. Brakuje tylko Festiwalu.

fot: mde

 

W ostatniej dekadzie wzrosły wymagania turystów. Dlatego w samym Kołobrzegu zwiększono liczbę pokoi hotelowych do 2100, i nikt do nich nie dopłaca. W całym województwie jest blisko dwa tysiące hoteli, choć w ubiegłym roku ubyło ich około 30-stu. Sąsiednie województwo pomorskie ma ich 2600, tylko w ubiegłym roku powstały 62 hotele. Bałtyk wciąga, już nie tylko na Helu i we „Władku”. A co z resztą? W całym kraju mamy 710 tysięcy miejsc noclegowych, z których w ubiegłym roku skorzystało blisko 27 milionów osób. Ponad połowa z nich między majem a wrześniem.

KRÓLESTWO ZA DŁUŻSZY SEZON

Kłopotów z sezonem nie ma praktycznie tylko Zakopane, bo góry są przez cały rok, albo do chodzenia, albo do jeżdżenia. A problemy tylko zimą i to najczęściej ambicjonalne, grodzenie stoków itp. Na szczęście to też się zmienia, młodzi ludzie zawiązali stowarzyszenie „Made in Zakopane” i w jego ramach promują miasto i swoje firmy, oferujące np. ekstremalny ski-touring czy też wyprawy, szkolenia itp.

fot: mon

 

Krótki sezon jest bolączką nad mazurskimi jeziorami, wszyscy pływają, wszyscy byli, ale gdy robi się chłodniej, zostają tylko Ci co żeglują. Atrakcje? Tylko w amfiteatrze w Mrągowie, bo prowizoryczne sanitariaty w Mikołajkach, gdzie za 5 PLN-ów można wziąć prysznic, a za dwójkę umyć zęby, to trochę za mało. Jest jeszcze hotel Gołębiewski, gdzie zaimponowali mi pensjonariusze (bo tylko taka nazwa przychodzi mi do głowy), którzy ćwiczyli hippikę, czyli siedząc na koniu byli oprowadzani, przez instruktora trzymającego uzdę, dookoła hotelu. Dużo w życiu widziałem, ale to mi zaimponowało.

Na Podlasiu mniejsze jeziora, więcej lasów, we wrześniu jeszcze można grzybiarzy i rowerzystów przytrzymać, przynajmniej na weekend, potem już tylko konferencje, szkolenia, czasem wesele. Powstają trasy narciarstwa biegowego, ale… trochę za długo powstają, bo zapowiedzi trwają już kilka lat. Baseny, kręgielnie, wyciągi nart wodnych – to już oczywistość. Stok narciarski Szelment – ewenement w „Bieszczadach Północy”, czyli pod Suwałkami, świetnie zorganizowany i prowadzony, a atmosfera jak w Alpach.

SPORT, KONCERT, FESTIWAL, KABARET – EVENT

Piszę ten felieton w Augustowie. Przed chwilą wróciłem z amfiteatru, gdzie nastoletni artyści z Domu Kultury, występujący pod nazwą Augustowska Fabryka Dźwięku, zgromadzili około 800 osób na widowni. To tylko, a może aż, utalentowani amatorzy, których z ogromną radością słuchałem i podziwiałem. Natomiast na występach gwiazd, bawi się tam ponad 2 tysiące widzów. Obok kilkaset osób wspina się w parku linowym, inni pływają na wyciągu, jeszcze inni jeżdżą po leśnych trasach rowerowych dookoła tajemniczych jezior puszczy augustowskiej.

Tak jest w większości turystycznych miejscowości w kraju, ale… za krótko. Kto wydłuży sezon, zarobi fortunę. Średnio wykorzystuje się w całej Polsce około 36% miejsc noclegowych, co tłumacząc na „polska jenzyka” oznacza, że w wakacje niektóre hotele są obłożone na 100%, inne na 20%, a po wakacjach wszystkie mają ponad 20% frekwencji. Średnia roczna to około jedna trzecia możliwości. Dlatego już nie tylko miasta, stowarzyszenia, ale poszczególne hotele organizują zawody sportowe, „wystawy” gwiazd jak w Międzyzdrojach, Slalomy Gwiazd, w których kiedyś jako meteoryt sam uczestniczyłem, czy inne pokazy, koncerty i festiwale. Mogą być amatorskie, a może przede wszystkim  amatorskie jak np. Maratony Kresowe, cykl rajdów rowerowych po trasach wschodniej Polski. Ostatnio Polsat rzucił świat na kolana transmitując z Kobylnicy galę disco polo. To też są często amatorzy, ale więcej jest tych, którzy dopiero aspirują do miana amatora.

fot: cof

 

Nie ma co obrażać się na rynek. Widzowie i turyści potrzebują takich wydarzeń, zdarzeń i wrażeń. To ma być w pakiecie rekreacyjnym. A więc czas rozpocząć prace nad przyszłym sezonem, ten jest już poukładany. Walka o przyszły startuje. Jest o co się bić – roczne obroty największego biura podróży wynoszą miliard sześćset milionów złotych. Przeciętny turysta płaci za wycieczkę zagraniczną 3 tys. PLN, do tego na miejscu zostawia 1,5 tys. PLN . A gdyby zostawiał to w kraju? Nie tylko sytuacja na świecie powoduje, że Polska jest coraz bardziej atrakcyjna turystycznie.

Przeciętny Niemiec podróżował 21 dni w roku.

fot: dig