Subiektywny ranking reklam – M jak Metro

Autor: 13 czerwca 2016 publicrelations.pl

Zgodnie z obietnicą, dziś o tym, czym chcą nas zauroczyć reklamodawcy w metrze.

Billboardy są tu trochę inne niż na ulicach. Wydaje się, że ludzie w metrze mniej pędzą, a jeśli już, to czasem muszą się zatrzymać. W dzień powszedni metrem potrafi przemieścić aż 600 tysięcy pasażerów. Dla pocieszenia tych, którzy podróżują podziemną kolejką, dodam, że inteligentnych pasażerów. Mniej tu reklam proszków a więcej książek, koncertów i spektakli. To zapewne też kwestia cen powierzchni reklamowych. Co istotne, około 70 procent  pasażerów nie skończyło 35 lat.  Warto ich zaintrygować, ale nie oszukujmy się – nie będą godzinami rozszyfrowywać komunikatów. Subiektywnie przejdę do kategorii:

O CO CHODZI ???

MIEJSCE 3-  Warszawska Szkoła Reklamy za montypythonowskie powiązanie Ostatniej Wieczerzy z teoretyzowaniem o odrzuceniu zasad marketingu. W zamyśle skandalizujący plakat z biblią w tle, w rzeczywistości  strzał w kolano. Własne. Niewiele brakowało i byliby tuż za „pudłem”.  Zajrzałem jednak na stronę Szkoły Reklamy. Przeczytałem, że zatrudniają „około dwadzieścia osób”,  więc oprócz biblii odrzucają język polski. Grubo. Za to lubią anatomię, bowiem „Sercem WSR jest sekretariat.” Jeden plakat a prowadzi do tylu radosnych odkryć. Zasługują na 3 miejsce. Plakat i szkoła.


MIEJSCE 2 – zajmuje również plakat edukacyjny ( niż demograficzny się zaczął, każdy żak opłacający czesne jest na wagę złota). Znany i ceniony SWPS reklamuje licencjackie studia interdyscyplinarne: PRAWO W BIZNESIE.  Zacnie, ale na jednym czarnoszaroburym plakacie tak bardzo chcieli zmieścić wszystko, że widać tylko pół twarzy dr habilitowanego.  Ale za to weszło (niestety) całe credo istoty funkcjonowania takiej specjalizacji. Dowiedziałem się, że: Każdy biznes – mały i duży – potrzebuje wysokiej jakości wsparcia prawnego od specjalistów, którzy rozumieją jego cele. Itd…  Gdybym napisał takie zdanie w jakimkolwiek felietonie, tekście, notatce… wyrzuciliby  mnie z każdej redakcji.  Natychmiast, z zakazem wstępu przez 20 lat. A na plakacie zacnej uczelni… Proszę.  Drobnostką jest już fakt, że rozczytanie całości wymaga chwili skupienia. A jak uczy psychologia, najłatwiej skupić się w metrze.

MIEJSCE 1 – Mazowiecka Agencja Handlowa Społem  chwali się, że jest na rynku od 96 roku,  ale billboard mają bardziej oldskulowy. Napisali, że gwarantują towar najwyższej jakości. Napisali też,  kto jest właścicielem Agencji: 25 firm, 25 logotypów na dole plakatu. Nikt tego nie rozczyta ani nie zapamięta. Chyba ,że będzie to  prezes Społem w Garwolinie, wracający do domu metrem. Historia zna takie przypadki. Oczywiście od razu widać, że jedyny czytelny logotyp to Coca Cola. Polscy spółdzielcy gwarantują jakość amerykańskiego napoju, dlatego zrzucili się, żeby go wypromować. Kto bogatemu zabroni ?

Są też chwalebne przykłady reklam, skierowanych do około sześciuset tysięcy potencjalnych odbiorców. To już kategoria:

SPÓJRZ, ZAPAMIĘTAJ

MIEJSCE 3 – kostiumy kąpielowe, bo przykuwają uwagę i informują. No i … sezon czas zacząć.

MIEJSCE 2 – Festiwal Sztuki Mimu – fantastyczne zdjęcie, nie sposób przejść obojętnie. Niestety, wszyscy zaangażowani w przedsięwzięcie musieli wcisnąć swoje logotypy ( wyobrażam sobie te negocjacje, który partner jest ważniejszy, który z lewej w górnym rzędzie, dlaczego mam być w środku i na dole, nasze logo powinno być większe itd.). Prawda jest brutalna – na te logotypy patrzą tylko marketingowi zboczeńcy. Reszta spojrzy na istotę tego plakatu.

cof

 

MIEJSCE 1 – mały jogurcik za duże pieniądze (dla producenta) . Czyż to nie jest banalnie proste i czytelne. Może nie wywraca biblii marketingu, ale ma przynieść zysk klientowi. I przyniesie.

Jeszcze nie wiem, co w przyszłym tygodniu w rankingu. Jakieś sugestie?