KRET, czyli LIS od pogody.

Dariusz Łukawski o mediach, w których jak w życiu- wszystko płynie: pieniądze, kariery, popularność i gorycz przegranej. W dłuższej perspektywie dzisiejsza porażka, może okazać się startem do jutrzejszego sukcesu. Koniec jednego kontraktu robi miejsce na podpisanie kolejnego.

MEDIA KONTRA GWIAZDY

Pozwoliłem sobie na drobny żart w tytule, bo znając obu dziennikarzy, po pierwsze wiem, że mają dystans do siebie. Po drugie: oni wiedzą, że cenię ich dokonania zawodowe. Po trzecie: wiedzą, że ich nazwiska przyciągają uwagę.

Zakończenie współpracy Jarka Kreta z TVP dało mi pretekst do napisania kilku słów o pracy w mediach, gdzie (niestety) nie każdy zrobi karierę na wizji. Oprócz pracowitości (przynajmniej na starcie), trzeba mieć to co pozornie nieuchwytne, nieopisane, niewymierne – dar skupiania na sobie uwagi, zainteresowania widzów, rozpoznawalności i wiarygodności. Te dary od protoplastów są podstawowymi parametrami badania jakościowego i ilościowego popularności osobowości telewizyjnych. Obaj panowie, Tomasz i Jarosław takie talenty otrzymali, oczywiście poparli je swoją pracą i oczywiście, każdy w innej dziedzinie medialnych kategorii. 

Tomasz Lis, przez analityków rynku zwany „złotym chłopcem mediów”, rzeczywiście swoją karierę poprowadził w sposób koncertowy. Projekty w których uczestniczył, zyskiwały na wartości. Niezależnie od sympatii lub antypatii – czy to w mediach elektronicznych, czy w tygodnikach opinii, czy w internecie – fakty i liczby potwierdzają skale sukcesów.  Oczywiście, zajmuje czołową pozycje w „kategorii ciężkiej”- publicystyka, sprawy międzynarodowe, kierowanie zespołami, redakcjami. Jak trafił do telewizji? Wygrał konkurs na staż w Wiadomościach. Razem z Jarosławem Gugałą, pokonali całą rzeszę rywali.

Jarosław Kret z kolei, to „kategoria lekkopółśrednia”, czyli pogoda i turystyka z rekreacją. Pasją Jarka są podróże i fotografia (jest autorem kilku albumów). Branża pogodowa przyniosła mu sławę i popularność, choć wcześniej przecież miał romans z Teleexpressem. Platoniczny bardziej. Odnalazł się dopiero jako dorosły mężczyzna w roli następcy słynnego Wicherka.  Dla jednych będzie przerysowanym  „pogodynkiem” dla innych wyrocznią od pogody. Dla każdej stacji – jedną z najważniejszych osób. Każda antena ma wymierne korzyści z pasma pogodowego i przykłada do niego ogromną wagę.  Robią to nie tylko telewizje.

Pamiętam w jakie zakłopotanie wprowadziłem jeden z poprzednich zarządów TVP, gdy jako szef Panoramy zdjąłem z mapy pogody jedno z miast. Chciałem, żeby grafika była bardziej czytelna, natomiast politycy z regionu postawili na głowie najwyższe władze w kraju, by wpłynęły na najwyższe władze w telewizji , by w przywrócić rzeczone miasto na mapę pogody.  Przyznaje – uległem naciskom przełożonych. Dopiero, ktoś po latach skutecznie zmniejszył liczbę miast na mapie.

Wracając jednak do głównej myśli – prawdziwe gwiazdy  mediów pojawiają się niezwykle rzadko. Dlatego tak długo trwają ich kariery. Poszczególne stacje (nie wszystkie) walczą o ich pozyskanie i utrzymanie.  Ale kolorowe portale i gazety, cały showbiznes , potrzebują wciąż nowego towaru, nowych skandali, romansów, gwiazd i gwiazdeczek. Nie zawsze muszą to być osoby, które cokolwiek sobą reprezentują. Pojawią się, zrobią show, i znikną. Sezonowi celebryci – sentymentów nie ma.

JAK ZOSTAĆ GWIAZDĄ?

Gdy wrzucimy w Google takie pytanie, w ułamku sekundy mamy ponad pół miliona odpowiedzi. Żadna nie będzie prawdziwa. Nie ma recepty. Praca nie zastąpi talentu, a talent pracy. Banał, ale prawdziwy. Do tego trzeba jeszcze trafić w swój właściwy czas.

Gdy potrzebowałem w Panoramie „natychmiast” prezenterki pogody, bo dotychczasowa przeniosła się raptownie do Wiadomości, przejrzeliśmy prognozy pogodowe ze wszystkich ośrodków regionalnych. Kilkadziesiąt sprawnych, profesjonalnych prezenterek, które wcześniej wygrały z konkurentkami w castingach w swoich miastach. Z tych kilkudziesięciu wybraliśmy dwie. Jedna, gdy pojawiła się na zdjęciach próbnych, powodowała ogólną ciszę. Milkli mężczyźni i kobiety. Nieprawdopodobnie skupiała na sobie uwagę, jednak na planie wymagała jeszcze trochę pracy.  Druga była bezpośrednia, ciepła i radosna, gotowa do pracy.  Po burzliwych dyskusjach z dyrekcją anteny, bo chcieliśmy związać z „dwójką” obie panie, wybraliśmy Magdę Libiszewską , która natychmiast kupiła serca widzów. Dorota Gardias, bo to ona budziła milczące zachwyty, ze względów rodzinnych, nie bardzo chciała dojeżdżać do Warszawy i dopiero dwa lata później rozpoczęła karierę w TVN-Meteo. Tam doszlifowała umiejętności i została gwiazdą stacji. Trafiła w swój czas.

Reasumując: dwie osoby z kilkuset zainteresowanych taką formą dziennikarstwa, miały predyspozycje, żeby wykorzystać swoją szansę.

CO JEST PRAWDA, A CO ILUZJĄ W TV ?

To pytanie również nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Szczególnie jeśli chodzi o gwiazdy. Kto jest inteligentny i błyskotliwy, kto świetnie przygotowany, kto uroczy, a kto serfuje tylko i wyłącznie na fali swego ego. No i zawodowcy na antenie nie powinni  pokazywać  swych „prywatnych” emocji.  Nerwów przed wywiadówką w szkole dziecka, lęku przed kolejną ratą kredytu, czy czekającą operacją kolana itp. itd. Tym zajmą się plotkarskie portale, a na ekranie wszyscy jesteśmy ludźmi sukcesu.

Najbliżej prawdy o mediach był Muniek Staszczyk z kapelą SHAMBOO pisząc w jednej z piosenek: „motyle żyją wiecznie, mrówki śpiewają, słonie latają, w telewizji nie kłamią” . A może przesadzam.

Jedyne co jest pewne, to fakt, że  wszyscy, których lubimy oglądać mają dar przyciągania uwagi, niezależnie gdzie funkcjonują. Kolejnym przykładem może być Max Kolonko, który mówi jak jest dla setek tysięcy  internautów. Ale jak on to mówi.