Doświadczenie vs teoria

Autor: 19 sierpnia 2016publicrelations.pl

Nic nie jest w stanie zastąpić zdobywanego latami doświadczenia, współpracy z wybitnymi osobowościami, porażek i sukcesów, testowania nowych rozwiązań i usuwania starych przekonań. Teoria jest genialna przy produkcji gwoździ, choć i tam technologia zmienia się co dekadę. W mediach zmiany następują codziennie.

JAKA PIĘKNA KATASTROFA

Jak się czujesz, gdy popełnisz gafę wśród kilkunastu osób? A jakbyś się czuł wiedząc, że dałeś plamę na oczach kilku, kilkunastu, kilkuset tysięcy widzów? Czy nie warto temu zapobiec i uniknąć medialnych wpadek? Szkolenia medialne z teoretykami przedmiotu są zapewne zabawne, ale tylko tricki zawodowców pozwolą Ci na pewne poruszanie się w mediach.

Jedna z większych krzywd jakie można sobie uczynić, to robić coś czego nie umiemy. Żeby było pikantniej, robić to na oczach tysięcy, setek tysięcy, milionów widzów. Oni nie znają litości. Sam to przeżyłem, gdy po roku współpracy z telewizją otrzymałem propozycje poprowadzenia Teleexpressu. Źle pojmowana ambicja i nadzwyczaj dobrze funkcjonująca próżność, pokonały rozsądek. Nie miałem ani jednej lekcji wymowy, ani razu u logopedy, bez pojęcia o pokonywaniu stresu, bez treningu, ćwiczeń i praktyki przed studyjna kamerą. Poprowadziłem trzy razy: drętwy debiut, piękna katastrofa i walka o honor. Potem mnie zdjęli, ale prowadzenie TLX-u mogę sobie dopisać do CV.

MEDIA – TO PROSTE, JEŚLI POTRENUJESZ

Ta piękna porażka mnie zmobilizowała. Spędziłem wiele godzin na szkoleniach, ćwiczeniach, testach i egzaminach. Przydało się przy prowadzeniu Panoramy w telewizyjnej „dwójce”, wejściach na żywo, komentowaniu uroczystości państwowych, prowadzeniu dyskusji w programach publicystycznych, takich jak PLUS MINUS, z nieodżałowanym Tadkiem Moszem. Nabyte kompetencje pozwoliły mi np. zastąpić w trakcie programu na żywo prezentera, który zasłabł na antenie. Tak po prostu. Show must go one. Kolega wyzdrowiał, a ja dostałem w redakcji największe brawa w życiu. Hm…szczerze, to jedyne brawa w studiu, bo towarzystwo w mediach zbyt wylewne nie jest.

To było proste. Stres już nie deprymował, ale spowodował pełną koncentrację. Niezbędne były nabyte, na wielu godzinach szkoleń, umiejętności. Bez tego nie wszedłbym już do studia.

Państwo również potrzebują takich umiejętności. Gdy trzeba wypowiedzieć się do mediów, nagłośnić nowy projekt, rozładować kryzys. A patrząc egoistycznie: gdy chcemy zaistnieć na rynku, podnieść cenę swoich usług, zyskać nowych klientów, awansować lub znaleźć hojniejszego pracodawcę. Kreowanie swego wizerunku w mediach jest niezbędne. Kamery są wszędzie: wizyta w radio, wywiad do gazety, wypowiedź w internecie, no i telewizja – wszystko, wszędzie jest nagrywane.

Do tego dochodzą social media. Niby proste i naturalne. Na rynku są już pokolenia, które ssały pierś matki, równocześnie robiąc selfie. Mogą podziękować informatykom z Krzemowej, że ich rodzice jeszcze nie zamienili się w łowców pokemonów i mieli… tradycyjne rozrywki.

Mimo, że internet, to miejsce gdzie chropawość, naturalność i swoista szorstkość obrazu dodaje wiarygodności przekazu, to warto wiedzieć z której strony dać się sfotografować, sfilmować, ba, jak się przedstawić, żeby słychać było imię i nazwisko. ( tego często nie umieją nawet „zawodowi” prezenterzy – posłuchajcie czasem jak się przedstawiają, robiąc ze swego nazwiska pierwszą zagadkę w programie. Potem atmosfera tajemniczości zwykle narasta, jak w dobrym kryminale, choć trochę inaczej. W 9 na 10 przypadków tak właśnie przedstawiają się pracownicy call center. Dzwonisz i słyszysz „…szzzszszssz….alska , w czym ogę omóc?”. Zwykle nie masz żadnego problemu, zwykle nie musisz podawać 58 tysięcy pinów i kodów, zwykle odbierają już po chwili, więc tracisz możliwość usłyszenia jakiejś wyjątkowej muzyki i aksamitnej informacji, że jeszcze 10 minut i konsultant Cię wysłucha. Zwykle jesteś spokojny i dzwonisz tak, żeby pogadać z kimś kto załatwi Twoją drobną tarapatę. Po usłyszeniu „szzzsszsz…alska…” wiesz, że Twój spokój był urojony, czekałeś kilkanaście minut na połączenie słuchając idiotycznej muzyki, nerwy masz poszarpane, a problemy dopiero się zaczynają.

A przecież jest prosty trick, żeby przedstawiać się wyraźnie, rozbrajać poirytowanych petentów call center czy promować Twoje imię i nazwisko w mediach, tak by stało się Twoim cennym kapitałem.

NIE MA TRUDNYCH PROGRAMÓW, SĄ CIEKAWE

Z uśmiechem przeczytałem notatkę o sukcesach programu Tomasza Lisa w internecie. Jeden z szefów ONET-u podkreślał, że to ich najtrudniejsze przedsięwzięcie. Przez ostatnich osiem lat miałem przyjemność nadzorować program Tomasz Lis na ŻYWO w TVP 2. Ponad 300 programów, setki gości, rozmów, nagrań. Tak po prostu. Duże, ale nie najtrudniejsze przedsięwzięcie. Wymagający lider i ciekawy program.

Podobnie z debatami polityków, Finałami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miałem przyjemność kierować tymi projektami ze strony telewizji.

26 lat spędzonych w TVP, pozwala mi na stwierdzenie, że doskonale znam media. Wiem jak się do nich dostać, zaistnieć, wykreować i osiągnąć zamierzone cele. Część tej wiedzy przekazuję studentom na wykładach.

Dla Państwa proponuję cykl szkoleń medialnych. Jestem w stanie przygotować Państwa do wystąpień, debat, programów publicystycznych. Pomóc przy kreowaniu wizerunku. Programy szkoleń dopasowuję do zgłoszonych potrzeb. Współpracuję z logopedami, aktorami, psychologami, reżyserami, wizażystkami i stylistami.

Wakacje się kończą, czas wziąć się do roboty.